Mały za niewiele, czyli test Hyndai i10 1.2 87KM

Tłoczno? Ciasno? - nie dla niego. Tym razem coś z najtańszego segmentu na rynku.

Na rynku motoryzacyjnym jest coraz więcej samochodów, więc coraz trudniej o miejsce parkingowe, zwłaszcza w centrach miast, gdzie znalezienie dużej przestrzeni czyt. choćby jednego większego miejsca w godzinach szczytu równe jest kilku kilometrom zrobionym po tej samej ulicy tam i spowrotem. Rozwiązaniem wydaje się posiadanie niewielkiego samochodu. Z pomocą przychodzi Hyundai ze swoją niewielką propozycją, czyli małe, zwinne, dobrze wyposażone, a przy tym niedrogie i10.
Wymiary tego auta, a w zasadzie autka to 366,5cm długości x 166cm szerokości x 150cm wysokości = brak problemów z parkowaniem, ale także ze znalezieniem wolnego, małego miejsca. Auto posiada 14,9cm prześwitu, więc i średnie krawężniki nie powinny stanowić większej przeszkody.
Spore pozytywne zaskoczenie - silnik. Pod niewielką maską drzemie jednostka 1.25 benzyna 87KM, 4 cylindry oraz 120Nm. 941kg (masa własna i10) potrafi do setki robujać się w 12,3 sekundy. Nie jest to sporotwe autko, więc takie osiągi nie powinny nikogo dziwić. W zupełności osiągi rekompensuje nam średnie spalanie, które wynosi średnio niecałe 6L/100km, co przy baku o pojemności 40litrów daje sporo kilometrów do przejechania choćby po mieście. Testowana jednostka to najmocniejsza oferta jaka jest dostępna w i10. 1.25 kosztuje nieco więcej niż 1.0 66KM, ale warto dopłacić by zyskać trochę więcej konii, które zbytnio więcej nie piją.
Bagażnik, czyli zakupy z galerii się zmieszczą. 250 litrów pojemności i 1045 po złożeniu oparcia tylnej kanapy.

Na przednich fotelach jak to zwykle bywa w każdym samochodzie - nie jest ciasno. W i10 wbrew pozorom jest nawet wygodnie. Ba, nawet te przednie fotele są lekko wyprofilowane dzięki czemu bez większego stresu będziemy pokonywać każdy zakręt. Z tyłu nie oszukując się jest dosyć miesjsca dla 2 osób. Ewentualnie jeżeli będziemy zaliczać krótszą trasę to na uparciucha i ta trzecia się zmieści. Duży plus dla Hyndai`ja za to, że nie zrobił z tyłu uchylanych szyb jak to ma miejsce u konkurencji, tylko normalne, opuszczane szyby, a w dodatku sterowane elektrycznie.
W tanim aucie deska rozdzielcza nie wygląda na tandetę czy inną nudę. Owszem wszelakie plastiki są twarde jak kamień, ale ich spasowanie jest na naprawdę wysokim poziomie. Gdy dorzucimy do tego ciekawą, dwukolorową tapicęrkę to dojdziemy do wniosku, że wnętrze i10 nie należy do banalnych i brzydkich.
Testowany egzemplarz i10 nie był w najbogatszej wersji wyposażenia, a mimo to na pokładzie znalazło się wszystko to co niezbędnego do tego, aby czuć się wygodnie, czyli między innymi kmputer pokładowy, radio CD/USB, klimatyzacja, elektryczne szyby i lusterka, a nawet tempomat. 
Co ciekawe, nawet na niewielkiej kierownicy, dobrze leżącej w dłoniach znalazło się miejsce na kilka guzików z przydatnymi funkcjami. Nawet w tak małym aucie Hyundai zadbał o ergonomię. 
Nocą, cała deska rozdzielcza roświetlona jest na niebiesko, a wiadomo - kolor niebieski jest najmniej wkurzający dla oczu i sprawia, że nie męczą się one tak szybko.
Czas na podsumowanie. Generalnie od tanich aut nie można wiele wymagać. Mimo wszystko Hyundai i10 spełnia wiele wymagań i oczekiwań. Jedyne czego tak bardzo mi brakowało w wyglądzie tego auta to jakiś fajnych choćby 15" felg. i10 to idealne auto do poruszania się po zatłoczonych miastach. Hyundai poszedł, a może nawet z pewnością pojechał w dobrym kierunku. W porównaniu do poprzedniej wersji i10 widać znaczny postęp, za który przyjdzie nam zapłacić conajmniej 38000zł za najsłabszą jednostkę 1.0 66KM. Gdy trochę dołożymy do tej kwoty i uzbieramy 40800 to otrzymamy i10 z silnikiem 1.2 87KM. Testowany egzemplarz to wersja Comfort, która kosztuje 44600zł. Najbogatsza wersja wyposażenia Premium - 50300zł, a to już trochę sporo jak na takiego malca. Z drugiej strony wersja Comfort jest jak sama nazwa wskazuje komfortowa i wystarczająca, aby nie narzekać podczas jazdy. Przez te kilka dni, którymi jeździłem i10 bywało, że mocno wiało. Auto na szczęście niecierpi na przeróżne podmuchy. W środku nawet przy nieco wyższych prędkościach da się bez problemu rozmawiać z pasażerami, a mijane po drodze dołki czy inne progi zwalniające są dobrze tłumione za pomocą miękkiego zawieszenia.
Poniżej mojego selfie relacja w formie wideo, a pod nią niewielka galeria zdjęć.

























AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. dla mnie to i tak dużo za dużo - za te pieniądze wolałbym Fabię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najwięcej i tak będzie śmigać tych po 31 czy tam 35 na ulicach - byle nowy byle najtaniej :)

      Usuń

Prześlij komentarz