Jak być wcześniej lub o czasie zwłaszcza rano w pracy?

Wstajesz rano, strzelasz kawę, patrzysz na zegarek, a ten zapieprza szybciej niż wskazówka obrotomierza na jedynce w dieslu. Dajesz nogę z domu i lecisz truchtem Korzeniowskiego do auta. Odpalasz, jedziesz, wyjeżdżasz z osiedla i co? i korek długi, a czasu wciąż za mało - wszak dziś poniedziałek. Auta przywiązane jakby sznurkiem ruszają się powoli, powoli, a czas leci. Zaczyna się frustracja, zaczynasz obmyślać chytry i cwany plan. Skaczesz z lewego pasa na prawy, potem chwile środkiem i jesteś zadowolony, że nadrobiłeś co najmniej pół godziny. Złudzenie mija gdy pasem obok wyprzedzają Cię pojazdy, które 2 minuty temu Ty przechytrzyłeś - uświadamiasz sobie, że to nie miało sensu. Wkurzony coraz bardziej zaczynasz być frustratem, któremu jedynemu spieszy się w godzinach porannych dotrzeć do pracy. Finalnie spóźniasz się do pracy - zjeba, albo po premii. Było tak blisko, brakło 5minut, jak zwykle. Chcesz to zmienić? Za chwilę po kliknięciu w czytaj dalej lub po dotarciu do tekstu nieco niżej jeżeli wylądowałeś tu bezpośrednio otrzymasz złotą radę, za którą nawet nie będziesz musiał wysyłać darmowego smsa na audiotele. Chcesz być zawsze o czasie?



To wyjdź kuźwa z domu te 5 minut wcześniej niż zwykle! ;)


Wielu ludzi ma dziwną mentalność jeśli chodzi o poranne dojazdy do pracy. Część kierowców jest na tyle poukładana, że wyjeżdża po prostu ciut wcześniej. Inna część nawet jak wyjedzie za późno to jest na tyle inteligentna, że zdaje sobie sprawę, że korek to korek i odczekać swoje trzeba - zapodają muzykę w aucie i czekają spokojnie, bez nerwów. Zdarzają się jednak osoby z Marsa, mianowicie część kierowców jest bardzo zdziwiona tym, że nie tylko oni mają rano dotrzeć do pracy. Początkowo zdziwienie zaczyna się zmieniać w nerwy, które również narastają tworząc furiata za kierownicą. Furiat to kierowca, któremu ciągle coś nie pasuje. Wytyka palcami błędy innych popełniając przy okazji wiele własnych.

Pierwszą rzeczą którą furiat powinien zrobić po przebudzeniu to zaakceptować życie takim jakie ono jest. Jeżeli dotrze jakimś przekaźnikiem do mózgu iskra nadziei pt. ,,akceptuje problemy dnia codziennego" to dzień stanie się lepszy dla furiata i wszystkich pozostałych uczestników ruchu drogowego. Furiat powinien zrozumieć, że nie jest w stanie kontrolować wszystkiego co się dzieje na drodze. Jedynie może uczestniczyć w tym porannym bałaganie i się dostosować, ale nigdy, przenigdy nie ogarnie tego chaosu. Jeżeli tego nie zaakceptuje to nerwówka u niego w aucie zagości na dobre.

Nie bez powodu przyjęło się, że te osoby które najdalej mają do celu są zawsze pierwsze - po prostu są cierpliwe i wyjeżdżają wcześniej.


AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Trzeba wyczuć ten moment pomiędzy porannymi szczytami komunikacyjnymi - u mnie to jest dosłownie kilka minut różnicy wyjścia z domu, a 20 minut stania w korku...

    Albo trasy alternatywne.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz