Niewielkie ale waleczne serce, czyli test Skoda Octavia Combi Joy 1.0 TSI 115KM DSG

Jak spisuje się Octavia z niewielkim motorem pod maską po 55 tysiącach kilometrów? 

Octavia to jedno z najpopularniejszych aut flotowych i zazwyczaj ten model Skody kojarzony jest z przedstawicielem handlowym w środku. Wyjątek to odmiana RS, ale nie myślmy teraz o wyjątkach. Model jest na rynku od 1996 roku i od tamtej pory doczekał się trzech generacji. Do testów otrzymałem III generację, ale jeszcze sprzed face liftingu, który miał miejsce w październiku 2016, kiedy zmieniony został nieco przedni pas tj. przednie reflektory w wersji po lifcie są dwuczęściowe tak jak w nowym modelu Kodiaq. Tył już aż tak mocno się nie zmienił. Z jednej strony można by rzec, że szkoda, że nie jeździłem najnowszym modelem, ale z drugiej strony - auto ma przejechane 55 tysięcy kilometrów więc plusem jest to, że mogłem sprawdzić jak wygląda i jeździ auto które już przeszło przez wiele dziennikarskich rąk, które to nie koniecznie łagodnie się z nim obchodziły.
Octavia zwłaszcza w nadwoziu typu kombi nie jest mały samochodem. Jej niemalże kanciate kształty i spore wymiary (465,9cm długości x 181,4cm szerokości x 148cm wysokości) przekładają się na ilość przestrzeni jaką znajdziemy w jej wnętrzu ale o tym już nieco niżej. 
Jeśli chodzi o wygląd to jest to auto które raczej nie wyróżnia się z tłumu. Inny niż biały, czyli ładny błękitny kolor i duże felgi zdradzają, że to auto nie koniecznie musi służyć w jakieś flocie. Prześwit 14cm wydaje się być wystarczający do łykania wyższych krawężników.
Najciekawsza strona to z pewnością bok auta. Tylny kufer ładnie doklejony, tworzący ze wszystkim jedną spójną całość. Zanim odebrałem kluczyki do testówki to byłem sceptycznie nastawiony do tego jak to będzie jeździć i czy motor o pojemności zaledwie jednego litra da sobie radę z nadwoziem typu kombi w tak sporym samochodzie jakim jest Octavia.
Litr na pięć osób... i ich bagaże. Już po pierwszych kilku kilometrach wyrobiłem sobie pozytywne zdanie na temat niewielkiej jednostki benzynowej 1.0 TSI znajdującej się pod maską. Silnik mimo niewielkiej pojemności posiada 115KM i 200Nm. Na pokładzie znalazła się także automatyczna, 7-biegowa skrzynia DSG, która dzielnie daje sobie radę. Masa własna pojazdu to 1272kg czyli raczej niedużo z naciskiem na średnio. Co ciekawe silnik nie wyje ani nie buczy zarówno przy ostrzejszym dociskaniu jak i przy wyższych, autostradowych prędkościach. Upragnioną setkę zobaczymy na liczniku gdy odliczymy dokładnie 10.2s. Jeśli chodzi o spalanie to już nie jest takie małe jak ten silnik. Albo inaczej - spodziewałem się niższego ale tragedii nie ma. Podczas hard eko jazdy w okolicach 75km/h na trasie udało mi się uzyskać wynik 4.5L/100km. Realnie musimy jednak założyć okolice 7 do 7.5L/100km przy konkretnej, dynamicznej jeździe. Jeżdżąc oczywiście nieco delikatniej spokojnie zejdziemy do 6.5L/100km. Z jednej strony jest to sporo, ale z drugiej - duże auto i jednostka benzynowa pod maską. Pojemność baku 55 litrów wystarczy na całkiem znośny zasięg.
Kokpit to kompletny ład i porządek. Wszystko co niezbędne znajduje się na pokładzie i w dodatku jest na odpowiednim miejscu. Ergonomia jak to już w Skodzie bywa - wysoki poziom. Niewielka kierownica, trójramienna dobrze leży w dłoniach dzięki czemu auto prowadzi się dość pewnie. Za wieńcem kierownicy znajdziemy duże, analogowe zegary z komputerem pokładowym pomiędzy nimi. Odnośnie działania całego systemu nie mam zastrzeżeń. Działał bardzo szybko i bez niepotrzebnych zawiasów i zacięć. Na pokładzie znalazła się także kamera cofania z której obraz był przyzwoitej jakości. Początkowo ekran wydawał mi się dość ciemny ale na szczęście można go w łatwy sposób dostroić. 
Materiały użyte do wykończenia wnętrza nie pozostawiają żadnych złudzeń. Myślę, że nic nigdy nie powinno tutaj piszczeć ani trzeszczeć podczas jazdy. Na materiałach nie widać tego przebiegu co na liczniku czyli 55 tysięcy kilometrów. Ja wiem, że 55 to nie 200, ale miałem już wiele testówek i czasem taki przebieg we wnętrzu był już mniej lub bardziej zauważalny.
Przednie fotele delikatnie wyprofilowane więc stresu w zakrętach raczej nie znajdziemy. Siedzi się tak po środku, czyli ani nie za wysoko, ani za nisko. Jest okej. Tak samo jak z widocznością. Lusterka zewnętrzne może nieco małe ale jest duża tylna szyba i na dokładkę wspomniana już wcześniej kamera cofania, która ułatwia życie na ciasnych, osiedlowych parkingach.
Pasażer siedzący obok kierowcy ma przed sobą do dyspozycji podświetlany i klimatyzowany schowek. Pod siedziskiem jego fotela znajduje się uchwyt z parasolką, który wymaga dopłaty 150zł. Praktyczne i pożyteczne.
Fotele są ustawiane w całości manualnie jednak duże siedziska sprawiają, że nawet moje 4 duże litery się tam mieszczą bez problemu. Wnętrze to odcienie szarości chociaż bardziej użyłbym określenia elegancko niż nudno gdybym miał określić je jednym słowem. Na pierwszy rzut oka jest niedostrzegalna, ale jak przypatrzymy się bliżej to gdzieś tam w tło wkrada się turkusowa nitka oplatająca welur. Najważniejsze jednak, że fotele są po prostu wygodne.
Tylna kanapa także obfita w cechy typu miła w dotyku i wygodna. Rosła osoba mająca jak ja 185cm wzrostu bez problemu usadowi się za przednimi fotelami. Zarówno przy kolanach jak i nad głową nie brakuje wolnych centymetrów. Do dyspozycji jest także miękki podłokietnik z uchwytami na napoje. Jeżeli jednak go złożymy to robi się miejsce dla trzeciej osoby, która o miejsce na nogi musi już nieco powalczyć. 
Wysoki, środkowy tunel to jednak standard w tym segmencie. W Octavi znajduje się przy nim niewielka skrytka i nawiewy dla większego komfortu zwłaszcza w upalne, letni dni.

Bagażnik to olbrzymi kufer o pojemności 610litrów. Przy kształcie niemalże sześcianu oznacza to, że do wnętrza naprawdę zapakujemy sporo towaru. Jeżeli ktoś potrzebuje więcej przestrzeni to wystarczy, że złoży oparcie tylnej kanapy. Nie trzeba jednak nawet otwierać tylnych drzwi chociaż można jak ktoś bardzo chce. Wystarczy pociągnąć za dźwigienki znajdujące się na ściankach bagażnika z jednej i z drugiej strony, odczekać sekundę i mamy 1740litrów powierzchni do zatowarowania. Podłoga nie jest wtedy płaska, posiada jakby jeden schodek ale myślę, że nie będzie to zbytnio utrudniać załadunku i przewozu większych, cięższych towarów. Ponadto w bagażniku nie zabrakło siatek, haczyków i wydzielonych skrytek. Największy, znajdujący się pod podłogą schowek to miejsca na pełnowymiarowe koło zapasowe.

Przyczepiam się ponieważ:
- cena jest raczej zbyt wysoka, za kilkanaście tysięcy więcej można nabyć odmianę RS - dla mnie wybór byłby prosty, ale można mieć golasa RS albo dobrze doposażoną skromniejszą odmianę silnikową
- denerwuje mnie system auto start-stop, ale da się go na szczęście wyłączyć
Pochwalam za:
- ilość przestrzeni we wnętrzu zarówno dla pasażerów jak i ich bagaży
- wykończenie wnętrza zarówno jeśli chodzi o dobór materiałów jak i ich spasowanie
- dobre i pewne prowadzenie (zawieszenie, fotele, kierownica)

Podsumowanie
Zawieszenie nieco sztywne, nieco miękkie, takie coś po środku co sprawia, że o kręgosłup nie musimy się obawiać, a w zakręcie przy wyższej prędkości też damy radę. Kolejne plusy to z pewnością ilość miejsca w środku zarówno dla pasażerów jak i ich bagaży. Ergonomia na wysokim poziomie, system audio też dość dzielny. Jakość wykończenia bardzo dobra zarówno jeżeli chodzi o spasowanie jak i użyte materiały. Są w zasadzie tylko dwie rzeczy do których trzeba się przyczepić, góra trzy. Pierwsza to cena. Pod maską Silnik 1.0 a żeby dowiedzieć się ile to auto kosztuje trzeba przecinek przesunąć o kilka pozycji w prawo. 

100 790zł – tylko kosztuje to testowe auto z dodatkami za prawie 10 tysięcy złotych. Trochę sporo. Druga sprawa to spalanie które umówmy się nie jest małe jak ten silnik. Trzeci, ostatni minus to bardzo irytujący system auto start-stop, ale na całe szczęście da się go wyłączyć.

Suma sumarum autem jednak dość przyjemnie mi się jeździło. Niewielkiej jednostce benzynowej nie przeszkadzała wysoka, autostradowa prędkość, 3 osoby na pokładzie i kufer załadowany do opory. Śmiało mogę więc twierdzić, że zanim ktoś zechce wydać wyrok o silniku 1.0 powinien wcześniej się takim autem przejechać. Poniżej prezentacja wideo pod którą znajdziecie jeszcze kilka zdjęć, tapet z Octavią na pierwszym planie.












    

AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Nie podoba mi się moda na downsizing i sam na taki samochód bym się nie zdecydował, nie zmienia to jednak tego, że Octavia jest świetnym samochodem. Dawno odjechała konkurencji w swojej klasie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy tak bardzo odjechała. Masz Mazdę 6 która miażdży Octavię w każdym aspekcie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdarzyło się nim jeździć, faktycznie fajnie się nim sunie :) Ma swoich przeciwników, ale wg. bardzo udane auto :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz