,,Stary" ale jary, czyli test Volvo V60 D3 2.0 150 KM

Volvo model V60 po raz pierwszy oficjalnie zostało zaprezentowane światu na targach motoryzacyjnych w Paryżu, w październiku 2010. Auto zbudowane zostało na tej samej płycie podłogowej na której powstało wówczas XC60 oraz S80. Seryjnie produkowane od 2011 roku, a w 2013 doczekało się już liftingu, który oglądacie na zdjęciach w tym wpisie.

Nowa generacja czai się pewnie już za rogiem, ale testówka mimo sporego doświadczenia na rynku wciąż wydaje się być atrakcyjna. Volvo jakoś ma to do siebie, że nie tyle nie za często wypuszczają nowe modele co po prostu każdy model wyprzedza czas o dobrych kilka lat. Może dlatego na oficjalnej stronie Volvo w dalszym ciągu jest tekst ,,Nowe kombi Volvo V60" gdy klikniemy w zakładkę V60.
Auto prezentuje się bardzo dobrze i chociaż nie powinno się rozmawiać o gustach to coś czuję, że większości osób V60 kojarzyć się będzie pozytywnie. Niewielka ilość chromu zlewa się ze srebrnym kolorem nadwozia. Dość duże felgi, mocno przyciemnione tylne szyby i zaokrąglone kąty tworzą jedną spójną całość.
Już po otwarciu tylnych, grubych, masywnych drzwi dostrzegamy wystarczającą ilość przestrzeni pasażerskiej oraz wysoką jakość wykończenia wszak marka premium zobowiązuje. Skóra delikatna w dotyku, a siedzisko kanapy ładnie wyłapuje wszelakie nierówności na drodze. 
Bagażnik to 430litrów gotowych do zagospodarowania. Z jednej strony na wakacyjny wyjazd w zupełności powinno wystarczyć, ale patrząc na konkurencję nie jest to duży wynik. Jeśli jednak ktoś nie lubi wozić dużego, pustego kufra to czemu nie.
Z przodu także jest miejsca pod dostatkiem więc kierowca jak i jego pasażer nie powinni narzekać. Fotele wygodne, skóra miła w dotyku więc bez problemu możemy pokonywać najdłuższe trasy.
Deska rozdzielcza ma już swoje lata, ale wciąż może trafiać w nowoczesne gusta wybrednych klientów. Owszem, nie jest to kokpit rodem ze statku kosmicznego jak w XC90 od którego przemiana Volvo się zaczęła ale i tak jak na obecne czasy nie jest źle. Niemniej jednak zarówno do spasowania jak i do jakości materiałów użytych do wykończenia przestrzeni pasażerskiej nie mam żadnych zastrzeżeń. To co trzeba ugina się pod naciskiem palców a jeżeli dodatkowo nawet na dołkach nic nie piszczy ani nie krzyczy do kierowcy to jest okej. 
Wnętrze obfite jest w wiele przycisków więc jeżeli ktoś woli wybierać funkcje za pomocą przycisku zamiast smyrać palcem po ekranie to V60 z pewnością spełni jego oczekiwania.

Widoczność w V60 jest na całkiem przyzwoitym poziomie. Średnich rozmiarów lusterka, niemalże pionowa tylna szyba oraz kamera cofania pozwalają bez trudu parkować i manewrować na ciasnych osiedlowych parkingach. Wymiary auta to 209,7cm szerokości x 148,4cm wysokości x 4635cm długości - wydają się być to spore gabaryty choć jak już przeczytaliście nie do końca przenoszą się na ilość wolnej przestrzeni, która panuje we wnętrzu. 

Testowany Volvo V60 nie był demonem prędkości. Pod maską znalazła się jednostka diesla, która zamiast być mistrzem sprintu została dobrym ekonomem zadowalając się niewielką ilością paliwa (6L/100km średnio) choć z wyprzedzaniem, nawet w trasie nie było żadnego problemu. Nie można powiedzieć, że V60 D3 2.0 150KM 320Nm to jest jakiś zamulacz. Średniej wielkości stado pod maską, 4 cylindry, 16 zaworów i automatyczna 6-cio biegowa skrzynia potrzebowała dokładnie 9.1s aby 1600kg rozpędzić do upragnionej stówki.
Volvo V60 D3 można, a nawet trzeba pochwalić za:
+ zawieszenie, choć nieco twarde to dające pewne i przewidywalne prowadzenie
+ wykończenie wnętrza (wysokie materiały i ich spasowanie)
+ w miarę dynamiczny i dość oszczędny silnik
+ atrakcyjna cena biorąc pod uwagę resztę marek premium z tego segmentu
Przyczepić się do Volvo V60 D3 można ponieważ:
- miejsca w środku mogłoby być więcej
- przydałoby się trochę fajerwerków w środku, ale następca już podobno jedzie do salonów, więc kto wie:)
- niektórym może doskwierać ,,mały" jak na kombi segmentu D bagażnik
Cena. Najtańszy V60 startuje w cenniku od 128 300 (2.0 benzyna 152KM). Najtańszy V60 z dieslem pod maską to 136 tysięcy złotych (2.0 diesel 120KM). 2.0 diesel 150KM D3 to minimum 142 700zł. Do tej kwoty trzeba jeszcze doliczyć skrzynię automatyczną i kilka innych przydatnych gadżetów ułatwiających i umilających życie kierowcy i jego pasażerów nawet na najkrótszych trasach. Wydaje się sporo, ale jak przeanalizujemy konkurencję podobnie skonfigurowaną to Volvo V60 D3 wypada o kilka dobrych tysięcy taniej.

Volvo V60 niezależnie od tego w jakiej jest wersji silnikowej czy wyposażenia nie jest autem dla ludzi, którzy uwielbiają być w centrum uwagi chociaż jak na kombi to bardziej kusi właśnie wyglądem niż praktycznością. Propozycja więc dla tych, którzy nie lubią zbytnio wozić powietrza i chcą mieć kombi, które może się podobać.






AM
Strefa Kulturalnej Jazdy


Komentarze

  1. Powiem tak, w Volvo najlepsze było Volvo. Od kiedy to Geely jest Volvo, to Volvo już nie jest Volvo. Trochę pokrętnie ale kto miał pod nogą takiego starego Volviacza, to wie o czym mówię. Auto i jego producent zdobyły świat dzięki swojej niezawodności i bezpieczeństwu jakie zapewniało - również w tych najtrudniejszych warunkach - jak za kołem podbiegunowym. Teraz to już tylko namiastka, tego co było. Jak elfy w Śródziemiu - zmarnieli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama prawda, nic dodać, nic ująć...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne i solidne auto, mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty