Niekończące się igrzyska drogowe, czyli król, mistrz wyprzedzacz pierwszy

Na chama, na upartego, bo tak, pod górkę, na ciągłej, na zakręcie, ale najlepiej to na długiej, prostej, równej i szerokiej drodze przy pięknej bezchmurnej pogodzie - wyprzedzanie - czy zawsze ma sens? Dlaczego tak naprawdę wyprzedzamy...

Większość z Was już myśli, że całkiem ogłupiałem i nie mam się czego czepiać bo manewr wyprzedzania przecież był, jest i zawsze będzie potrzebny (czyt. też tak nadal myślę, ale...). Doskonale to rozumiem, gdyż nierzadko przecież jedzie przed nami zawalidroga czy też dwie lub inna ciężarówka, która z racji swojego wieku szybciej niż 60 na 90tce nie może - w takim i każdym innym przypadku warto jednak zawsze zastanowić się czy manewr wyprzedzania aby na pewno jest rzeczywiście potrzebny.

Otóż ów owa ciężarówka z książkowego przykładu sunęła terenem podmiejskim dzisiaj co najmniej osiemdziesiąt w miejscu gdzie 9 dyszek jest dopuszczalne. Jak już się domyślacie to ów owa ciężarówka miała doczepiony z tyłu mega długi sznurek pod który zostało podpiętych kilkunastu kierowców w tym ja gdzieś tam pośrodku. O tym, że nam się wszędzie spieszy to już jakoś specjalnie trąbić nie trzeba. Spieszy się prawie wszystkim i prawie wszędzie. Okazało się, że wysokiego czy tam wolnego ciśnienia nie wytrzymał pewien kierowca (nie, nie było żadnego wypadku - uprzedzając tych co zaraz ominą parę linijek tekstu bo przecież się spieszą, a artykuł chcą mieć już za sobą). Kierowca niczym jak drapieżnik na swą ofiarę rzucił się na wyprzedzanie. Mija pierwsze, drugie, trzecie i kolejne auto (tak, mnie też) zrównał się z ciężarówką, ta ciut zwolniła widząc kolejną tyle, że jadącą z naprzeciwka. Zadowolony drapieżnik wyprzedził ją i zdobył złoty medal - był pierwszy przez kilka sekund, bo pewnie tak się zmęczył tym wyprzedzaniem, że musiał po 2 sekundach dać w podłogę (nie gaz, wcisnął hamulec), zatrzymał i siebie i wszystkich za nim do przysłowiowego zera, a wszystko po to by uczcić swą wygraną na stacji, gdzie spokojnie paląc papieroska i zajadając parówkę nabierał sił by przygotować się do następnego, zapewne nie tak odległego ataku. Ile zyskał? 3 może 4 sekundy? Ale hmm jeżeli weźmiemy przecież pod uwagę to, że przy większej prędkości musiał dłużej hamować... nawet tych 3 czy 4 sekund mu nie zapiszemy. Co stracił poza cennym dla poniektórych trunkiem 95 czy tam ON? Parę minut, które przeznaczył na odstresowanie się i ułożenie historyjki, którą opowie znajomym przy najbliższej okazji jaki to on jest bohater, jak to o mały włos uniknął wypadku, ale nie dał się i wyprzedził wszystkich. Jego duma tak go zaślepiła, że nie zauważy na pewno, że podczas kolejnego wyprzedzania za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów wyprzedza te same samochody, które spowolnił skręcając na stację dużo wcześniej. Gdyby jednak kiedyś zdarzyło się, że ktoś nagra film z nim w roli głównej, a on akurat podczas premiery będzie siedział przed telewizorem to być może dotrze do niego to, że żyje w błędzie, złudzeniu według którego szybciej dotarł do celu. Taki kierowca nawet jak dotrze do domu, pracy czy szkoły nadal uczestniczy w wyścigu, którego sam do końca nie rozumie. Po zajęciu miejsca w wygodnym fotelu przed telewizorem następuje w jego myślach cofanie trasy wstecz, czy aby jakiś fotoaparat nie strzelił mu foty z ukrycia. Znowu ten stres.

Panuje wśród nas takie przekonanie, że ten co jedzie przed nami na pewno jest gorszym kierowcą, bo przecież damy radę go wyprzedzić. Nieistotne jest to, że często gęsto ryzykujemy niepotrzebnie nasze i cudze życie. Nie istotne jest też to, że manewr wyprzedzania wykonany jest błędnie. Zamiast ocenić odległość, rozpocząć wyprzedzanie wcześniej to dolatujemy do zderzaka, a potem to już tzw. szarpanina skrzynią i to niezależnie od tego czy mamy garnitur, dres lub miniówkę na sobie. Najważniejsze aby pokazać co my z naszym autem potrafimy, że nie damy się temu niedzielnemu przed nami. Ciekawa sprawa to taka, że czasem zaraz po wyprzedzaniu Kierowca Wyprzedzacz sam zwalnia, gdy nie ma przed nim żadnej przeszkody. Jeżeli nie dogoni jadąc wolniej nikogo, czeka cierpliwie na ofiarę Wyprzedzacza numer 2, któremu pozwolić się tylko zbliżyć na kilka centymetrów do zderzaka tylko po ty by sekundę później zobaczył jak daleko można wcisnąć pedał gazu by nie dać się wyprzedzić.

Nad czym powinni niektórzy kierowcy popracować poza uzupełnieniem jazdy w logiczne myślenie? Tak, technika jazdy. Przykłady błędnie wykonanych manewrów możemy dostrzec codziennie przeglądając statystyki ofiar z wypadków gdzie być ich przecież nie powinno.

Umiem czy nie umiem, jest moc to gaz do dechy, bo przecież jazda bez wyprzedzania to jazda stracona i nudna. Zastanów się szybko, ale dokładnie czy wyprzedzanie ma sens, bo przy obecnym obleganiu dróg przez zmotoryzowanych zyskać możesz niewiele - stracić możesz wszystko...



AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Oj tak technika jazdy się kłania wielu kierowcom! Zasady ekojazdy, jazdy defensywnej, z głową między innymi zielona fala i takie tam różne nudne cuda....eh

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że o tym wspomniałeś bo mnie też zawsze wkur (czyt. wpienia) jak jadę dopuszczalną 70tką a kierowca Wyprzedzacz dokonuje swego jadąc 90 by zaraz po wykonaniu manewru albo skręcić albo zwolnić do 40 jak np zobaczy w oddali Policję no bo przecież chu czyt. kto wie ile można tu jechać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rolago ja poza oczywiście naklejka strefy kulturalnej jazdy na aucie mam niekulturalny napis na ramce pod tablica ,,nie wkurwiaj ludzi na drodze" by zapobiegać debilom na drodze... myślisz że jest jakiś efekt? ..... chociaż;)

      Usuń
    2. Hehe to fajnie to musi i wyglądać i działać;)

      Usuń
  3. Warto dodać, że nie zawsze trzeba jechać z predkością maksymalną. W mieście podobnie: widzę, że pali się czerwone, to na dozwolonej 70 (trójpasmówka) jadę 50-60, aby wjechać gdy światło się zmieni. Wyprzedza jeden, drugi, trzeci, czwarty, wjeżdżają przede mnie, oczywiście zaraz musza stanąć... swiatło się zmienia w tym momencie co planowałem... a ja i tak staję, bo jaśnie panstwo musi dopiero ruszyć. Jakby jechali za mną, to dużo szybciej by pokonali skrzyżowanie, nie mówiąc o zużyciu paliwa. Widać nie dociera do nich, że jak ktoś "się wlecze", to może dlatego że zna na pamięć zmiany świateł na danej drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tzw. zielona fala, w dzień jak w dzień ale wieczorem na 10 przejazdów co najmniej 7 jest udanych czyli całe miasto 15km na zielonym lecę :)

      Usuń
  4. Szkoda, że reklama tego bloga nie leci w tv .... autorze postaraj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie spodziewaj się tego bloga w odbiorniku tv :)

      Usuń
  5. Zawodowy Kierowca ;)19 września 2014 12:28

    Ja takie igrzyska oglądam codziennie... często też w igrzyskach jest krew i ofiary śmiertelne...

    OdpowiedzUsuń
  6. No proszę taki ciekawy blog...z moich Kielców :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "zasem zaraz po wyprzedzaniu Kierowca Wyprzedzacz sam zwalnia, gdy nie ma przed nim żadnej przeszkody." - sam tak robię, spod kół innych aut lecą kamienie i inne badziewie - wolę to zminimalizować. Ogólnie pewniej czuję się, gdy nie ma aut przede mną... Więc proszę nie piętnować bezmyślnie takiego zachowania, bo ma ono swoje uzasadnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba chodzi o to, że wyprzedzacz najpierw sam przyspiesza i pogania wszystkich a gdy już będzie pierwszy jedzie wolniej tak by ...inni go wyprzedzali? ...zamiast wyprzedzać można przecież zwolnić i zostawić większy odstęp

      Usuń
  8. Fajny tekst, sam lubię jeździć szybko, wyprzedzać - ale jak wyprzedzam to jadę a nie hamuje czy skręcam zaraz. Ale co prawda różni się moja jazda jak odebrałem prawko w porównaniu do dzisiejszej. Irytowało mnie jak ktoś jechał 60 km/h na 90 km/h nikt go nie wyprzedzał i tworzyła się za nim kolejka, moje zdanie jest takie chcesz jechać 20 - 30 km/h jedź nikt Ci nie zabrania ale trzymaj odstęp od auta poprzedzającego, by inni mogli wyprzedzać, bądź kulturalny i pomóż się wyprzedzić - nie koniecznie zjeżdżaj na pobocze ale np. mrugnij kierunkiem gdy wolne. Ogólnie na drodze sam jestem odbierany jako cham bo wyprzedzam - często po kilka aut, bo jadę szybko, bo korzystam z całej powierzchni jezdni przeznaczonej do jazdy a nie stoję w korku na prawym pasie. Ogólnie to trochę racji w tym jest bo na drodze czuje się pewnie. Zresztą mój styl jazdy można poznać na moim kanale yt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne by wszystko robić z głowa. Tak jak piszesz chcesz jechać wolno to jedź ale jak sama ustawa wskazuje zrób odstęp przed sobą by ktoś kto wyprzedza miał się gdzie schować. Z drugiej strony jeżeli masz czym i umiesz i przede wszystkim chcesz to wyprzedzaj a nie siedź jak jakiś dupek na zderzaku bo to nie jest kulturalne.. fajnie że jest taki blog gdzie można porozmawiać na poziomie nie tylko o naszych autach ale właśnie o naszym stylu jazdy ;)

      Usuń
    2. Problemem jest nie tylko "brak" odstępu, ale również nie patrzenie w lusterka, lub spojrzenie i ... "z tyłu wyprzedza tzn. że ja też mogę" i wjeżdża przed maskę, nie powiem, bo bardzo często wyprzedzałem kolumny pojazdów i zawsze się z tym "staram" liczyć i przewidywać, nie tłumacząc się ale dojazd do pracy około 80 km w jedną stronę był meczący i czasochłonny często właśnie przez takich co się boją lub nie mają ochoty wyprzedzać. Tu mam "ciekawe: przykłady:
      https://www.youtube.com/watch?v=ks0l-iLD7ds
      https://www.youtube.com/watch?v=chHJuSZnnbM - nie chcę się rozpisywać na temat mojego zachowania i się usprawiedliwiać (jest to w opisie tych filmików).

      Usuń
    3. Problemem przy wyprzedzaniu w kolumnie jest nie tylko niepatrzenie w lusterka ale również niezwracanie uwagi na tych co są przed nami. Wielokrotnie miałem już sytuację, że włączałem kierunkowskaz w oczekiwaniu na możliwość wyprzedzania, upewniam się że nikt za mną tego nie zrobił, zmieniam pas na lewy i nagle okazuje się, że z tyłu też już ktoś wyskoczył i ciśnie mocno gaz niemal spychając mnie z drogi "bo ma szybsze auto".

      Usuń
    4. Zbigniew zgadzam się z Tobą, no ale wtedy działa zasada kto pierwszy ten lepszy... a ten z tyłu nie powinien wyprzedzać jeżeli sądzi że może się nie zmieścić :)

      Usuń
    5. Wyrzedzanie wyprzedzaniem ale jak patrze na nasze drogi to faktycznie z 9% tych manewrow jest robionych od tak bez sensu, bo mam lepsza fure, bo ,,umiem" szybciej jezdzooc to musze to pokazac..... ale po co skoro tracac wiecej paliwa u celu nie jestesmy szybciej.... oczywiscie nie zawsze ...

      Usuń
    6. Ups poprawka chodziło o 90% ;)

      Usuń
  9. Zbigniew no i co w związku z tym?? Jeżeli mu nie zajechałeś to nic złego, niech zwolni, albo schowa się i czeka na swoja kolej, albo poboczem na trzeciego jeśli uważa to za bezpieczne i kulturalne. Ale jeżeli mu wjeżdżasz przed maskę to już inna historia niż ta, że on Cię dogania na lewym pasie. A już najgorsze gdy w takiej sytuacji Ty się schowasz na prawy pas on przyspieszy a Ty jednak zdecydujesz się wyprzedzać dalej. Miałem takiego gościa, było to tak, że kolumna wyprzedzała kolumnę - gościu się chowa po czym wjeżdża pod maskę - a za mną jada auta i prędkości przy wyprzedzaniu są 90 +, co wtedy robić?? Hamować?? Walić w niego?? Ja wybrałem lewe pobocze.

    https://www.youtube.com/watch?v=ks0l-iLD7ds

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty