Luksus w wersji kombi, czyli test Mercedes-Benz E klasa E220d S213

Jakiś czas temu testowałem E klasę w odmianie sedan (link tutaj). Nie sądziłem jednak, że kombi może być równie ładne lub nawet ładniejsze niż wersja sedan. S213 to z pewnością nie jest auto z przyklejonym dużym kufrem z tyłu. Tutaj wszystko jest zgodne i do siebie pasuje. Jedno z najciekawszych kombi z jakim miałem ostatnio styczność.
Owszem, wygląd to kwestia gustu - nie inaczej. Wielu jednak zgodzi się ze mną, że to kombi jest po prostu piękne i to nie tylko z zewnątrz. Niby srebrny kolor może się wydawać taki pospolity, ale gdy go zintegrujemy z pełnym pakietem AMG i 20" felgami to finalnie dość mocno rzuca się na ulicy w oczy.
Patrząc na auto z boku można odnieść mylne wrażenie, że jest ono sporo dłuższe od wersji sedan. Kiedy jednak popatrzymy w tabelki producenta to okazuje się, że jest dłuższe, ale zaledwie o 1cm.
Auto nie wygląda jakby ważyło 1880 kilogramów. Bryła jest lekka, nieco zglebiona, sportowa a jednocześnie bardzo elegancka.
E klasa w wersji kombi to zawsze było dla mnie auto z olbrzymim kufrem, który sporo pomieści. Nie inaczej jest w najnowszej generacji. Mamy tutaj aż 640 litrów licząc do rolety, ale to nie wszystko. Jeżeli złożymy oparcie tylnej kanapy to przestrzeń załadunkową można zwiększyć do 1820 litrów i sami przyznacie, że jest to imponujący wynik. Jeśli chodzi natomiast o kilogramy to możemy ich tam upchnąć 575. Z zewnątrz bagażnik nie jest do kantu tylko ładnie zaokrąglony, ale jak widać nie przeszkodziło to w uzyskaniu sporej ilości miejsca wewnątrz.
Wielki bagażnik nie zabrał jednak miejsca dla pasażerów. Jeżeli nawet będą oni niekoniecznie najmniejszych rozmiarów to i tak będą komfortowo podróżować. Skóra na kanapie bardzo miła w dotyku, a sama kanapa bardzo wygodna. Ponadto nawiewy, klimatyzacja, szklany dach. Siedząc w środku od razu wysuwamy wnioski, że nie siedzimy w czymś przeciętnym, a podróż pozbawiona będzie nudy.
Za wysoką ceną stoi wysoka jakość. Klasę dostrzegamy na każdym kroku. Całe wnętrze jest z bardzo wysokiej półki i z tej samej półki pochodzi spasowanie poszczególnych elementów. Brak zastrzeżeń
Pozytywne aspekty wizualne buduje także czerń fortepianowa oraz ambientowe oświetlenie w którym do wyboru jest kilkanaście kolorów.
Fotele szyte na miarę. Nie należę do małych osób, ale o ciasnocie w E klasie nie ma mowy. Siedziska duże, szerokie, a wyprofilowania sprawiają, że nasze cztery litery są na zakrętach tam gdzie być powinny. 
Fotele regulowane oczywiście elektrycznie (siedzisko, oparcie, zagłówki), a przyciski do ich regulacji znajdują się nie jak w większości aut z lewej strony przy siedzisku, ale na drzwiach - dość wygodne rozwiązanie. Ponadto posiadają pamięć oraz podgrzewanie.
Żaden z 12.3" calowych ekranów nie jest dotykowy. Wszystkim sterujemy za pomocą przycisków, gładzika czy pokręteł pod ekranem lub na tunelu środkowym. System multimedialny także bez żadnych zastrzeżeń. Mnogość konfiguracji i jeszcze więcej funkcji, które działają bez niepotrzebnych zawiasów czy innych zacięć. Prawdziwi muzyko-maniacy docenią także zestaw audio Burmester. Muzyka wychodziła z głośników tak czysta jak łzy z oczów podczas oglądania jakiegoś smutnego i wzruszającego do granic filmu.


System kamer 360 stopni. Samo stwierdzenie, że auto posiada kilka kamer to za mało. Należy przede wszystkim dodać, że jakość obrazu jest więcej niż świetna. Za ich pomocą śmiało można by nagrywać filmy czy pstrykać fotki - oczywiście amatorskie acz dobrej jakości. Zdjęcia robione na kiepsko oświetlonym parkingu. Jakość możecie ocenić sami. Podczas parkowania  możemy wybierać z których kamer ma być wyświetlany obraz na ekranie.
Z przodu i z tyłu zawieszenie jest wielowahaczowe z pneumatyką, która spisuje się rewelacyjnie. W razie jakbyśmy chcieli zaatakować jakiś bardzo wysoki krawężnik czy też zjechać z równego asfaltu w delikatny teren to wystarczy wcisnąć odpowiedni przycisk i prześwit w aucie nieco się zwiększy.  
Pięknym kombi od Mercedes-Benz ,,pływałem" po trasach zarówno w dzień jak i w nocy. Zrobiłem też kilkusetkilometrową trasę nocną i muszę pochwalić przednie lampy. Poza obszarami zabudowanymi, w kiepskich warunkach pogodowych spisywały się po prostu rewelacyjnie!
Pod wielką maską kryje się dwulitrowy silnik diesla o mocy 194KM 400NM. Jest to bez wątpienia kompromis między osiągami a spalaniem. Całość zestrojona z automatyczną dziewięciobiegową skrzynią biegów radziła sobie bardzo dobrze. Czułem się jakby w aucie był tylko jeden bieg do przodu i jeden do tyłu. W trybie comfort skrzyni niemalże nie słychać i zmiana biegów jest nieodczuwalna chociaż albo mi się wydawało albo wersja kombi była ciut głośniejsza od sedana. Może to przez większy bagażnik. 

E220d posiada pięć trybów jazdy. Eco, Comfort, Sport, Sport+ i ten spersonalizowany przez nas samych. Aby zmienić tryb jazdy można szukać ustawień w menu lub użyć przełącznika. Szczerze mówiąc raz czy dwa przełączyłem na tryb Sport+ - i już po chwili słychać głośniejszą pracę silnika. Po kilku kilometrach zmieniłem na tryb Comfort, który jest idealny do tego samochodu. Masz moc, możesz dużo, ale Cię nie kusi. Nie musisz nikomu niczego udowadniać tylko suniesz delikatnie.

W trybie sport, zwłaszcza sport+ przy zwalnianiu skrzynia pięknie schodzi z wyższych biegów. Wspomniałem wyżej o kompromisie ponieważ do setki S213 rozpędza się w dokładnie 7.7s (0,4 sekundy gorzej od ok. 200kg lżejszej wersji sedan), a średnie spalanie to okolice 6.5L/100km. Wyniki są więcej niż tylko bardzo dobre. Na załączonym powyższym foto z trasy można odczytać, że bez problemu uda nam się zejść do 4.5L/100km przy 88km/h średnio.

Pojemność zbiornika paliwa 66litrów pozwoli pokonywać bezstresowo najdłuższe dystanse. Na duży plus zasługuje wnętrze kabiny, które jest świetnie wyciszone i żaden klekot spod maski nie przedostaje się do środka. Nawet przy wyższych prędkościach słychać jedynie szum wiatru i mknięcie 20" kół po asfalcie. 
Podsumowanie. Mercedes-Benz E klasa w wersji kombi nie jest tanim samochodem. To jest pewne. Na całe szczęście kiedy na niego popatrzymy, usiądziemy i przejedziemy się to szybko zrozumiemy dlaczego tyle kosztuje. E klasa startuje za ok 200 tys. zł. E220d to niecałe 10 tysięcy więcej na starcie. Testowany egzemplarz to obfita lista dodatków i finalnie ,,sztuka" ze zdjęć zamyka się w okolicach 355tys. zł. Taak. Teraz przeczytaj jeszcze raz trzy pierwsze linijki z tego akapitu. 

Pochwalić kombiaka należy za: przestrzeń, dynamiczny i bardzo oszczędny silnik, wygląd zewnętrzny oraz bajeczne wnętrze. Komfortowe zawieszenie, które nawet z takimi 20" felgami ,,radzi" sobie bez problemu. Przyczepić można się w zasadzie do ceny, bo jest drogo, ale taka jest ekonomia. Okej, niektórym nie będzie odpowiadał też czarny fortepianowy plastik, który jest obowiązkowy niezależnie od wersji wyposażenia.

Mercedes-Benz E klasa E220d S213























AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

Popularne posty