Elita po japońsku, czyli test Lexus GS300h 2.5i 223KM

Lexus to marka, która powstała gdy ja miałem roczek, czyli w 1989 roku. Lexus GS to środkowy model w gamie tej luksusowej marki. Większy od IS i mniejszy od LS. Pierwsza generacja GS była produkowana od 1991 roku. W Japonii Lexus GS był sprzedawany jako Toyota Aristo.

Lexus GS IV generacji pojawił się na rynku oficjalnie w 2012 roku. W 2015 roku GS przeszedł delikatny facelifting, który oglądacie na zdjęciach w tym artykule.

W motoryzacji jest trochę jak w miłości. Oba słowa zaczynają się na literę ,,m" ale to nie wszystko. Z samochodami jest trochę jak z kobietami. Albo mają w sobie to ,,coś" co nas cholernie do nich przyciąga, albo nie rzucają się nam w oczy.

Testowany Lexus GS300h z pewnością potrafi odwracać głowy na ulicach i zalicza się do tych aut, które mają w sobie to ,,coś". W przednim pasie mamy oddzielone od reflektorów światła do jazdy dziennej o takim zadziornym charakterze. Cały ten przedni grill, zderzak wydaje się być agresywny i masywny. Bez wątpienia oddaje charakter tego auta, które waży aż 1730kg.
Patrząc na auto z boku dostrzegamy, że jest to dość długa limuzyna mająca 485cm długości (184cm szerokości x 145,5cm wysokości). Do testówki przyklejono pięcioramienne duże felgi o dość ciekawym, szarym wzornictwie pasujące do koloru nadwozia.
Bagażnik posiada 451 litrów pojemności. Dostęp do niego wydaje się być nieco ograniczony przez baterię i wysoki próg załadunkowy chociaż mnie takie rzeczy nie przeszkadzają. Przestrzeni załadunkowej nie powiększymy w żaden sposób bowiem oparcie tylnej kanapy nie składa się. Trochę dziwne i w sumie pierwszy raz się spotykam w testówce z takim rozwiązaniem, ale wszak to limuzyna i prezesowi na tyle ma być wygodnie. Grunt, że tylną klapę otworzymy z przycisku na pilocie, przycisku nad tablicą rejestracyjną lub przycisku umiejscowionego obok wieńca kierownicy.
Na tylnej kanapie czekają komfortowe warunki w przypadku podróży w dwie osoby lub nieco ciaśniejsze gdy kanapę zajmą trzy osoby. Poprzez wyżłobienie w podsufitce osoba siedząca na środku będzie mieć nieco mniej miejsca nad głową, a przez wysoki i szeroki tunel środkowy musi powalczyć o miejsce na nogi. Posiadam 185cm wzrostu, raczej szczupły nie jestem i bez problemu na zewnętrznych miejscach zajmę wygodną, ba komfortową pozycję dzięki której mogę łykać najdłuższe trasy. 
Na tyle znajdziemy także nawiewy przy środkowym tunelu, wyjście 12V, źródła światła oraz dodatkowe nawiewy w bocznych, tylnych słupkach, które z pewnością pasażerowie docenią w chłodne zimowe lub gorące, letnie dni. 
Ponadto do dyspozycji jest także szeroki, pojemny i wygodny podłokietnik.

Na powyższym krótkim filmiku sprawdzenie w jakich warunkach podróżują pasażerowie na tylnej kanapie w wersji wideo.
Ciemniejszy kolor nadwozia i jasne wnętrze to doskonałe połączenie. Skórzana tapicerka jest miła w dotyku. Czuć i widać, że materiały użyte do wykończenia wnętrza należą do kategorii wysoka jakość. Także do spasowania wszystkich elementów nie mam żadnych zastrzeżeń.
Wystarczy otworzyć masywne drzwi, zająć pozycję za kierownicą i już nawet sam cichy dźwięk, odgłos jaki wydają drzwi podczas zamykania uświadamia nas, że to marka premium.
W przednich drzwiach zastosowano nietypowe rozwiązanie. Mianowice znajduje się tam kanał wentylacyjny, który wychodzi wprost na boczną szybę. Wszystko po to aby szybciej w razie potrzeby odparowała nam szyba. 

Plastiki nie są jakieś mega uginające się pod naciskiem palców, ale najważniejsze, że nic nie piszczy i nic nie skrzypi. W dodatku cała kabina jest bardzo dobrze wyciszona co w połączeniu z komfortowym zawieszeniem dobrze wybierającym wszelakie nierówności sprawia, że nasz kręgosłup nie męczy się nawet po najdłuższych trasach.
Kierownica średnich rozmiarów. Nie za duża nie za mała, ale za to dobrze leżąca w dłoniach i dająca pewność prowadzenia. Na wieńcu osadzono kilkanaście przycisków,  które dość łatwo i szybko można ogarnąć. 
Z tyłu przy wieńcu znajdują się takie dyskretne łopatki. W testowanej wersji silnikowej raczej nam się nie przydadzą, ale jak ktoś lubi się czasem pobawić to czemu nie np. w górach podczas zjazdów ze wzniesienia można redukować za ich pomocą prędkość oszczedzając przy tym hamulce. 
Patrząc dalej mamy analogowe zegary. Duże i czytelne z komputerem pokładowym pośrodku. Nie przeszkadzają kierowcy i nie męczą oczu zwłaszcza w nocy. Jest okej, przejdźmy dalej.
Na konsoli środkowej, nieco w głębi został umiejscowiony duży ekran. Nie jest on dotykowy bo to by się mijało z celem wszak raczej nikt podczas jazdy bo go palcem nie dotknął z racji znacznej odległości. 
Multimediami, ekranem sterujemy za pomocą przycisków i czegoś na zasadzie myszki komputerowej, która działa albo skokowo albo płynnie. Mnogość funkcji i konfiguracji sprawia, że jest się czym bawić. Dla mnie najważniejsze, że odbywało się to wszystko bez żadnych zacięć. Nie była to super prędkość, można jeszcze nad tym pewnie popracować, ale jest ogólnie okej. Warto jeszcze podkreślić bardzo dobrze grający system audio.

Tuż przy wspomnianej wcześniej myszce znajduje się wygodny, obszyty skórą element na którym spoczywa nasza dłoń. Coś jakby ergonomiczna podkładka pod myszkę. Obok ,,myszki" znalazło się kilka przycisków do szybszego przemieszczania się po menu.
Długą limuzynę bez problemu zaparkujemy na ciasnym osiedlowym parkingu. Wystarczy wrzucić wsteczny bieg i na dużym ekranie ukazuje nam się obraz, dzięki któremu zaparkujemy na przysłowiową ,,gazetę".
Pod ekranem znajdziemy analogowy zegar, który dodaje elegancji w tym Lexusie. Animacja od zmiany temperatury oraz duże pokrętła kojarzą mi się ze starymi, dobrymi wieżami audio. Wracają bardzo pozytywne wspomnienia.
Na samym dole mamy niewielki zamykany schowek, który po otwarciu pełni funkcję uchwytów na napoje.

Powyżej krótki filmik w którym omawiam wnętrze z perspektywy kierowcy zajmującego swój fotel.
Testowane auto ma dwa serca wszak to hybryda. Pierwsze to silnik benzynowy o pojemności 2.5 litra i mocy 184KM. Drugie, elektryczne serducho posiada 143KM. Finalnie daje to nam 223KM. Duża, ciężka limuzyna z takim silnikiem? Wbrew pozorom zapas mocy był wystarczający. Pierwszą, upragnioną setkę zamykamy po upływie 9 sekund. Mniej niż dycha więc jest okej. Auto jakim jest Lexus GS300h nie jest po to by się ścigać spod świateł. To prestiżowa limuzyna gotowa łykać w ciszy najdłuższe trasy. Średnie spalanie przy normalnej, dynamicznej jeździe oscylowało w okolicach 6L/100km - wynik więcej niż tylko przyzwoity jak na takie wielkie bydle.
Na pokładzie do mojej dyspozycji była automatyczna, bezstopniowa skrzynia biegów E-CVT. Przyznam szczerze, że pracowała znakomicie. Bez żadnych zgrzytów, szarpnięć czy innych dolegliwości.

Przyczepiam się ponieważ jest:
- brak jest możliwości powiększenia bagażnika przez złożenie oparcia tylnej kanapy, ale to hybryda i przez ten silnik elektryczny mamy także ze 100litrów przestrzeni w kufrze mniej - uroki półelektryka

Pochwalam za:
+ design zewnętrzny oraz wewnętrzny,
+ bardzo ekonomiczne zużycie paliwa,
+ ilość przestrzeni dla pasażerów
+ komfortowe zawieszenie
+ pewność prowadzenia
+ wyciszenie

Podsumowanie. Tylnonapędowa limuzyna od Lexusa w pełni zasługuje na to by nazywać ją luksusową. Lexus GS300h startuje w salonach za 217 900zł. Z jednej strony sporo, ale gdy zaczniemy porównywać model do odpowiedników z innych marek premium to słowo sporo zmienia się w ,,jest tańszy, cena atrakcyjna". 

Za wyżej wymienioną kwotę otrzymujemy bardzo oszczędną i nieco mniej dynamiczną limuzynę. Zresztą, w dzisiejszych mandatowych, fotoradarowych czasach to nie przyspieszenie jest najważniejsze, a zużycie paliwa. Jeżeli nie jesteś fanem szybkiej jazdy, ale za to kochasz podróżować w komfortowych warunkach to Lexus GS300h jest wozem, który powinieneś brać pod uwagę.


Lexus GS300h 2.5i 223KM












AM
Strefa Kulturalnej Jazdy

Komentarze

  1. Auto wygląda ciekawie. Cena też nie jest jakaś wielka. Japońskie auta wg mnie są też dobre. Ten model podoba mi się wyjątkowo bardzo. Elegancki środek i zadziorny wygląd z zewnątrz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja osobiście jestem zachwycony. Mega wylansowane autko i hybryda do tego. Chciałbym mieć takiego Lexus'a

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty